środa, 28 września 2016

Norwegia Express! Trasa kolejowa Bergen - Oslo

Lubię czytać rankingi najciekawszych czy najbardziej niebanalnych atrakcji turystycznych.
Na kilku z nich pojawił się przejazd najpiękniejszą trasą kolejową w Europie, Bergen-Oslo.
Zdjęcia były tak zachęcające, że kilka razy w przeciągu ostatnich dwóch lat starałam się zorganizować ten wyjazd, ale nie udało mi się jednak zgrać korzystnych cen na wszystkie etapy tej podróży.

Szczęśliwie dla mnie, znajoma z grupy podróżniczej, Agnieszka, znalazła idealny termin w idealnej cenie i szukała współtowarzysza podróży. Długo nie trzeba było mnie namawiać :)




Po ekspresowym, 4-godzinnym zwiedzaniu Bergen, ruszamy na dworzec kolejowy. Nowoczesny pociąg już stoi na peronie i oczekuje na ostatnich podróżnych. Zajmujemy miejsca (przy oknie, a jakżeby inaczej ;)) i punktualnie o 15:59 odjeżdżamy.

W perspektywie mamy ponad 6,5 godziny jazdy- w tym czasie pokonamy 496 kilometrów z zachodu na wschód Norwegii.



Okolice Bergen są wyjątkowo malownicze- dominują soczyście zielone wzgórza otulone górskimi rzekami i jeziorami.







Na całej trasie znajduje się około 300 mostów.





Krótki rys historyczny:

Trasa kolejowa została oficjalnie otwarta w listopadzie 1909 roku. Budowa trwała 34 lata- właściwie dość szybko, biorąc pod uwagę niekorzystne warunki ukształtowania terenu i surowy norweski klimat (który będzie jeszcze widoczny na zdjęciach ;)).





Wszystkie 182 tunele o łącznej długości około 73 kilometrów, przez które przejeżdża pociąg, zostało wykutych ręcznie (!) w twardej skale gnejsowej. Sporo tuneli jest zwłaszcza w ciągu pierwszych 2 godzin jazdy od strony Bergen.



Nie dziwi więc fakt, że w całą inwestycję było zaangażowanych aż 15 tysięcy robotników.


Na trasie kursują zarówno pociągi nocne, jak i dzienne. Zmęczenie dopada jednak na wszystkich kursach, co kończy się mniej więcej w ten sposób:

Szkoda widoków, nie śpimy! :)
Po półtorej godziny jazdy sielankowy krajobraz za oknem zaczyna się powoli zmieniać.


Im wyżej, tym bardziej za oknem robi się zimowo.




Tuż za stacją Voss zaczyna się płaskowyż Hardangervidda, największy i najwyżej położony płaskowyż w Europie.



Dojeżdżamy do stacji Myrdal (wysokość 867 m n.p.m.):








Na płaskowyżu utworzono w 1981 roku Park Narodowy Hardangervidda, największy park narodowy w Norwegii.


Panuje tutaj surowy klimat subpolarny, jest więc szansa na spotkanie dzikiego renifera, lisa polarnego czy sowy śnieżnej :)


Po zachodniej stronie płaskowyżu panują łagodniejsze warunki- wyższe temperatury, wyższa wilgotność, tereny są zazielenione.


Strona wschodnia to bezkresne połacie skał, gdzieniegdzie poprzetykane kępkami wrzosów. 


Zdjęcia z okolicy stacji Finse, najwyżej położonej stacji na trasie (1222 m n.p.m.)




Tak wygląda sytuacja w pierwszej połowie czerwca... Wyobraźcie sobie, jak tam musi wyglądać w zimie!

Tory były zresztą regularnie zasypywane pomimo starań pracowników NSB (norweskich kolei), korzystających z urządzeń do usuwania śniegu z linii kolejowej na tym obszarze.

Receptą na śnieżne bolączki stał się tunel wybudowany końcem lat 90. ubiegłego wieku. W rezultacie najwyższy punkt na całej trasie obniżył się z 1301 m n.p.m. do 1237 m n.p.m. i w tym momencie znajduje się wewnątrz wspomnianego tunelu.









Mniej więcej tutaj, przed stacją Ustaoset, linia kolejowa stopniowo obniża wysokość do 1000 m n.p.m., co widać też po zazielenieniu roślinnością.







Coraz częściej widać też domy i oznaki cywilizacji- w wyższych partiach budynek mieszkalny był raczej rzadko spotykanym elementem krajobrazu ;)
 


Ponownie wkraczamy w krainę otuloną zielonymi drzewami, gęstą trawą i rześkimi strumieniami.







Znalazły się i owieczki!


Tutaj jedno z ostatnich ujęć zza okna pociągu, godzina 21:29. Ostatnia prosta do Oslo.



Na dworzec przyjeżdżamy z kilkuminutowym opóźnieniem i prawie 200 zdjęciami z całej trasy kolejowej.

Widoki były rzeczywiście rewelacyjne! Ciężko było odwrócić głowę od szyby, żeby tylko czegoś nie przegapić. Większą część podróży spędziłam zresztą w przejściu, przylepiona do okna, z aparatem trzymanym w pełnej gotowości ;)

Do Polski wracamy z lotniska Rygge-Moss oddalonego od stolicy o 66 km. Korzystamy z usług Nettbusa, łączącego miasto z tym lotniskiem. Zdjęcie zachodu słońca z godziny 23:29 (!) poniżej:


Na lotnisku kładziemy się w opuszczonej hali na krótką drzemkę przed porannym odlotem do Modlina. Nikt nas nie przegania, nie budzi, śpi się tam wybornie (choć szkoda, że tak krótko) ;)
Poranny lot spędzamy na dosypianiu trudów podróży.

Z lotniska jadę prosto do mamy- kierunek Cieszyn! Przede mną niemal 450 km, które pokonuję niezawodnym autostopem z fantastycznymi kierowcami w czasie 7,5 godziny. Dużo szybciej niż PKP, mam wrażenie, że i przesiadek miałam mniej ;)

Sposób na zagospodarowanie dziury w zdobycznym kartonie.


Podsumowanie kosztów całej podróży (Bergen + trasa kolejowa Bergen-Oslo):
  • pociąg Kraków - Gdańsk - 27 zł
  • lot GDN-BGO (Wizzair) - 39 zł
  • kawa w Bergen - 7,50 zł
  • pociąg NSB Bergen - Oslo - 249 NOK (125 zł)
  • bus Oslo - RYG - 49 NOK (25 zł)
  • lot RYG-WMI (Ryanair) - 42 zł
Sumarycznie - 265,50 zł. Kolejny raz w Norwegii, a portfel nadwyrężony mniej niż przy innych podróżach. Czyli chcieć to móc! :)

Jak zorganizować podobny wyjazd w podobnej cenie?
  • polowanie na tanie bilety lotnicze- to oczywistość i temat wałkowany miliony razy na stronach i blogach podróżniczych, dlatego nie rozwlekam. Dodam, że bilety w Wizz udało się zakupić po taniości nawet bez posiadania WDC, czyli Wizz Discount Club.
  • polowanie na tanie bilety kolejowe (PKP) - polecam zakup 30 dni przed podróżą, załapiecie się na 30% zniżkę (plus dodatkowe- rodzinne, studenckie, z Kartą Dużej Rodziny itp).
  • polowanie na tani bilet NSB- norweskie koleje mają rewelacyjną taryfę Minipris- bilety kosztują od 249 NOK (czyli około 125 zł)! Ceny zmieniają się dynamicznie i na popularnych trasach trudniej jest złapać dobrą ofertę, ale da się- jak widać na powyższym przykładzie ;) A więcej o promocji znajdziecie tutaj.
  • z lotniska BGO do centrum Bergen jechałyśmy autostopem. Wystarczy wyjść z lotniska i dogodne miejsce do łapania jest zaraz za rondem, naprzeciwko stacji benzynowej - jest tam zatoczka autobusowa. Jeśli nie złapiecie, zawsze można wsiąść w autobus jadący do Bergen (Flybuss), koszt to 85 NOK. Kombinowany sposób z autobusami miejskimi opisany jest tutaj.
  • z Oslo na lotnisko RYG, w najtańszej opcji jedzie Netbuss. Bilety od 49 NOK (25 zł). Jest problem z płatnością polskimi kartami, dlatego najlepiej płacić poprzez Paypal.
  • Wszystkie bilety kupiłyśmy z półtoramiesięcznym wyprzedzeniem.
  • Co z wyżywieniem?
    Bezpłatny bagaż podręczny w Wizz to właściwie trochę większa kosmetyczka. Spokojnie da się jednak upchnąć kanapki, drożdżówki, batonik, jabłka i bakalie- problem wyżywienia w Norwegii z głowy, no i sporo koron pozostaje w kieszeni. Zabierzcie też pustą butelkę plastikową, najlepiej półlitrową- w Norwegii woda z kranu jest zdatna do picia i, co najważniejsze, pyszna :) Zapasy uzupełniałyśmy w lotniskowych łazienkach i na szczycie Floyen, gdzie obok toalet jest kran z czystą wodą.


Kolejne marzenie zostało spełnione!
Jeśli chodzi o moje wrażenia, powiem krótko - warto było :) Wszystkie trudy podróży zostały absolutnie wynagrodzone!

6 komentarzy:

  1. W lecie tam jest pięknie, ale na jesień dopiero można zobaczyć tam unikatowe widoki.

    Tanie hotele

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimą też musi być wspaniale! Choć widoki pewnie dość monotonne ... :)

      Usuń
  2. Norweskie krajobrazy są absolutnie fantastyczne. Marzy mi się podróż do Skandynawii i mam nadzieje, że kiedyś będę mógł na własne oczy zobaczyć to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno pojawiło się jeszcze więcej tras z Polski do Skandynawii, więc zaplanowanie wyjazdu stało się jeszcze prostsze :)

      Usuń
  3. Bergen kojarzy mi się głównie z black metalem :) a Norwegia? Piękne widoki, i to nie tylko zimą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimą jeszcze nie byłam, ale zrealizowanie takiej podróży jest kwestią czasu :)

      Usuń