piątek, 21 kwietnia 2017

Weekend za miastem - Majorka, 7-8.04.2017

Co należy zrobić, gdy poziom sfrustrowania ciągłą pracą sięga zenitu? Kupić tanie bilety na szybki weekendowy wypad do jakiegoś przyjemnego miejsca. Na przykład na Majorkę.


Jak to się zaczęło?


Bilety kupuję spontanicznie, siedząc w lutowy wieczór w pracy. Od samego początku zakładam, że wyjazd musi być zorganizowany maksymalnie budżetowo - kanapki z domu, karimata i śpiwór zamiast hotelu, żadnego zwiedzania. Jadę jedynie wypocząć na plaży - słuchać szumu morza, spacerować jego brzegiem i moczyć stopy w wodzie.

Plan zostaje delikatnie zmodyfikowany, gdy na jakieś dwa-trzy tygodnie przed podróżą bilety kupuje też mój Adrian - a więc zamiast leniwego odpoczynku wyjazd otrzymuję łatkę randki na Majorce :)


Wylądowaliśmy - i co dalej?


Chcemy dojść piechotą w okolice plaży Arenal i Cala Blava. Lotnisko jest ogromne i trochę się gubimy, dlatego też zamiast przyjemnego, godzinnego spaceru maszerujemy w kółko po terenach lotniska, przeskakujemy przez płot i dopiero po ponad dwóch godzinach jesteśmy nad morzem.



Co tam można robić?


Jest trochę możliwości:

  • wypożyczenie samochodu i objazdówka po wyspie.
  • wypożyczenie roweru i też objazdówka po wyspie. Ścieżki rowerowe są świetnie zaprojektowane i utrzymane, a cena za całodzienne wypożyczenie jednośladu bardzo atrakcyjna. Kolarze rozkochani w jeździe crossowej i terenowej też znajdą tam rewelacyjne warunki (wnioskuję to po ilości mijanych crossowców).
Deptak dla pieszych, a po lewej ścieżka rowerowa.
  • zwiedzanie - jest trochę kościołów, szeroko reklamowane Oceanarium w Palmie, klasztory w górach.
  • imprezowanie - czyli szorty, hawajska koszula, drink w łapkę i tanecznym krokiem ruszaj do centrum Palmy! Uważaj tylko na podpitych Anglików i Niemców.
  • plażowanie. Tego spróbowaliśmy i to polecamy! Zarówno w piątek, jak i sobotę cyklicznie powtarzamy schemat "drzemka na ręczniku i spacer po ciepłym piasku". Szkoda tylko, że woda jest nieco zbyt chłodna na kąpiel...





W sobotę trafiliśmy na urodzaj meduz.


  • wieczorem można też wziąć wino, czekoladę i chłopaka/dziewczynę, usiąść wspólnie na skałach i oglądać zachód słońca.


Uwaga - jeśli zamierzacie mieć piękną fotkę na tle zachodu słońca, lepiej się śpieszcie! Zdjęcia na poniższym gifie zostały wykonane w czasie 5 minut.

Nie zdążysz odłożyć kubka z winem, a tu hyc, słońca już nie ma (mnie to spotkało :<).


Co ze spaniem?

Majorka ma świetną bazę noclegową. Myślę, że jest tam wręcz więcej miejsc noclegowych dla turystów niż mieszkań dla mieszkańców... 

Czego się spodziewać:
  • ogromnych kompleksów hotelowych w kurortach;
  • małych hoteli poza kurortami;
  • prywatnych apartamentów na wynajem - możemy spróbować negocjować cenę, przy większej grupie (>5 osób) cena (zwłaszcza poza sezonem) może być bardzo atrakcyjna.
Czego się nie spodziewać:
  • typowych hosteli dla niskobudżetowców;
  • kempingów dla namiotowców (internet coś tam wspomina o jednym, ale jest to kemping-widmo).
Uwaga, spanie na dziko jest zakazane na całej Majorce (pod groźbą mandatu - 150 euro).

Dzięki godzinom lotów Ryanaira, na Majorce spędziłam w sumie trzy noce:
  • pierwsza - po nocnym przylocie - na lotnisku.
  • druga - w namiocie przy plaży, na dziko, a jakże :)
  • trzecia - przed porannym odlotem - także na lotnisku.
Na lotnisku śpi się bardzo przyjemnie, polecam zwłaszcza strefę przylotów (choć niestety my spaliśmy na odlotach) - więcej informacji na niezawodnym www.sleepinginairports.net

Rano, po nocy na lotnisku.
Noc przy plaży też minęła komfortowo. Z minusów - nad ranem zrobiło się bardzo chłodno (4'!). Z plusów - wstaliśmy około 9:00, a namiot złożyliśmy dopiero koło południa. Nikt nam nie przeszkadzał ani nie doniósł służbom mundurowym ;)

Wejście na jedną z mało uczęszczanych plaż niedaleko Palmy.


Co jeść?

W Palmie rządzi kuchnia typowo turystyczna - fastfoody (Burger King i McDonald's co 100 metrów), pizza, kebab, a także niemieckie wursty czy hiszpańska paella.
Happy Cow podaje też wiele restauracji wegetariańskich i wegańskich w centrum miasta.

Paella z warzywami.
Ultralowcost rządzi się jednak swoimi prawami - bazuję na kanapkach z domu, nieodzownym chlebie z pasztetem (na Majorce nie wyrzucają, można brać!) i zachomikowanych słodyczach. Jem też dwukrotnie pizzę w knajpach, ceny są dość akceptowalne.

Hiszpański lager.
Zakupy warto zrobić w jednym z supermarketów, przemyślnie schowanych przed turystami w garażu lub podziemiach. Polecany sklep Eroski znajdujemy w El Arenal, jest stosunkowo blisko deptaku i ma niezłe zaopatrzenie.

Ogólne wrażenia?

  • na Majorkę nigdy nie jedźcie bez kremu z filtrem!
    Tyle podróży już za mną, a człowiek nadal nie pamięta o tak podstawowej rzeczy... :)
Tu już byłam przypieczona.
  • na plaży Arenal są ogólnodostępne prysznice, za to toalety, które znajdują się przy plażowych barach są dostępne tylko dla ich klientów.
  • wyspa jest dosłownie skolonizowana przez Niemców. Wszędzie słychać język niemiecki, widać niemieckie reklamy, oferty i menu w restauracjach.
  • króluje tutaj wszelka aktywność fizyczna - spotkaliśmy mnóstwo biegaczy i kolarzy, a na morzu windsurferzy i kitesurferzy zręcznie korzystali z silnego wiatru.
Podsumowanie kosztów:
  • loty KRK - PMA - KRK [Ryanair]: 235 zł
  • zakupy spożywcze: 3e
  • jedzenie w restauracjach: 12e
Sumarycznie 300 zł za weekend pełen słońca, ciepła i ... uczuć :)

Spokojnie mogę polecić Majorkę na szybki weekendowy wypad - lotnisko jest blisko miasta, plaża piaszczysta i czysta, a ceny na przyzwoitym poziomie. Pakujcie plecaki lub walizki i w drogę! :)




7 komentarzy:

  1. ale chłopak ma minę jakby z przymusu z Tobą był na tym romantycznym weekendzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adrian wybiera pozowanie a'la Victoria Beckham, zero uśmiechu :)

      Usuń
  2. Czasami warto wydostać się z miasta - popieram w 100%! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tyle pomysłów na minipodróże ... Tylko korzystać! :)

      Usuń
  3. Ten błękit nieba i wody - aż żal, że czegoś takiego brak w naszej ukochanej Polsce, nawet latem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję :( Dlatego tyle podróżuję :)

      Usuń