piątek, 30 czerwca 2017

Z wizytą u Marii Teresy. Jednodniówka w Wiedniu, 31.03.2017

Gdy los zsyła Ci kupon na wycieczkę autokarową za 5 PLN, to aż grzech nie skorzystać :)



Wszystko zaczęło się pewnego zimowego, niedzielnego wieczoru na nocnej zmianie w pracy.

Przypadkowo dostałam bon na przejazd autokarem Lux Express na dowolnej trasie międzynarodowej za 5 złotych w obie strony! *.*

Dość długo zastanawiałam się nad wykorzystaniem tego daru losu.
Budżet nie uwzględniał kolejnej podróży, zwłaszcza do stosunkowo drogich europejskich stolic. Było mi jednak bardzo żal nie wykorzystać TAKIEJ okazji.
Po długich kalkulacjach zdecydowałam się więc na koncepcję jednodniówki u Marii Teresy - w Pałacu Schönbrunn.
Akurat na trzystulecie urodzin :)

Inskrypcja na Glorietcie.


W międzyczasie pojawiło się też kilka zmian:
- nowa pula biletów w Polskim Busie
- walentynkowa promocja w Lux Express
- i dzięki temu także udział Mamy w całym przedsięwzięciu :)

31 marca, godz. 7:00, Olympia-Platz w Wiedniu

Po siedmiu godzinach spędzonych w bezruchu w komfortowym autokarze Lux Express dziarskim krokiem ruszamy w stronę centrum miasta i dalej, aż do Schönbrunn.
Piechotą.
W końcu to tylko 12 kilometrów.

Trasa na poranny spacer

Po drodze spotykamy całe rzesze biegaczy, rowerzystów, rolkarzy i właścicieli wyprowadzających psy. Miasto budzi się do życia!




Wiedeń jest bardzo zielonym miastem, a dobrze utrzymane ścieżki wzdłuż rzeki i kanałów, a także w parkach zachęcają do spacerów.




Po drodze przechodzimy m.in. przez Park Miejski (Stadtpark), pierwszy publiczny park w Wiedniu (został otwarty w 1862 roku).



Stoi tutaj złoty pomnik Johanna Straussa, jeden z najchętniej fotografowanych obiektów w Wiedniu.







Mijamy także słynną Operę Wiedeńską. Oczywiście nie wchodzimy do środka, tylko pstrykamy trochę zdjęć i od razu zmierzamy dalej do Schönbrunn.



Mama pozuje.
Wiedeński street art również mnie nie rozczarował!



Po obowiązkowej przerwie na kawę, niedługo po 11:00 docieramy pod Schönbrunn.




W kasie wybieramy bilet Grand Tour z audioprzewodnikiem (jest bezpłatny, można słuchać po polsku).
W cenie biletu zwiedzamy 40 pokoi, cała wycieczka po pałacowych komnatach zabiera nam jakieś 
2 godziny (z planowanej 1 godziny).

Z pałacowego hallu, w tle Glorietta.

Uwaga, obowiązuje zakaz wykonywania fotografii!

Na początku oczywiście przestrzegałam tego zakazu, ale gdy zauważyłam, że większość osób zdecydowanie nic sobie z tego nie robi, sama zaczęłam uwieczniać niektóre komnaty na telefonie ukrytym w Kindlu :) (co tłumaczy fatalną jakość tychże zdjęć)

Żółty Salon.




Wielka Galeria. Tutaj balowali władcy w czasie Kongresu Wiedeńskiego.

Zdjęcia nie oddają piękna tego pałacu. To naprawdę trzeba zobaczyć na własne oczy!
Każda sala jest dokładnie opisana, a w opisy dekoracji wplecione są historie z życia dużej rodziny cesarzowej (miała szesnaścioro dzieci!).

I niemal słyszy się szelest ogromnych sukien dam chodzących po swoich komnatach...

Pokój Lakowy - skąpany w czerni i złocie. Tutaj Maria Teresa opłakiwała swojego małżonka, Franciszka I Lotaryńskiego.
Niby aranżowane małżeństwo, ale ile musiało w nim być miłości!

Zachwycający Pokój Porcelanowy.

W jednej z sal znalazłam również wzmiankę o Marii Krystynie - to jedna z córek cesarzowej, wyszła za mąż za księcia sasko-cieszyńskiego, Alberta. To za czasów ich panowania Cieszyn gwałtownie rozwinął się gospodarczo i zyskał duże znaczenie w regionie.

Zwiedzając pałac, nie da się nie zauważyć, że na siłę wszędzie wciska się postać innej wybitnej cesarzowej, Sisi. To mocno przesadzona reklama, ponieważ Sisi przebywała w Schönbrunn tak rzadko, jak tylko mogła ze względu na konflikty z teściową, Marią Teresą. Nie dajcie się złapać na ten marketingowy chwyt i nie doszukujcie się drugiego dna tam, gdzie go nie ma :) Schönbrunn był ukochaną rezydencją Marii Teresy i to ślady jej obecności można zauważyć w każdym miejscu pałacu.

Od razu po skończeniu zwiedzaniu Schönbrunn można przejść do pałacowych ogrodów tylnym wyjściem.


Jedna z altan w ogrodzie.
Zaczyna nam dokuczać głód, więc jemy przygotowany w domu prowiant na jednej z niewielu wolnych ławek.

W tle, na wzgórzu - Glorietta.


Schönbrunn widziany z ogrodów.

Drzewa zaczynają się zazieleniać, wiosna niedługo Mamo!
Fontanna Neptuna.

W parku można w spokoju poleżeć na trawie i pooglądać panoramę Wiednia.







Po zwiedzaniu pałacu idziemy także przejść się do Glorietty.
To parkowy taras zbudowany w 1775 roku na niewielkim wzgórzu nieopodal Schönbrunn. Został poświęcony jako pomnik tzw. sprawiedliwej wojny, dzięki której w Cesarstwie nastał pokój.
To także jeden z najlepszych punktów widokowych w Wiedniu.
Bilet wstępu można zakupić w kasie tuż przy wejściu na taras.

Od frontu....

... I z profilu.

Widoczek na cały Wiedeń. Maria Teresa wiedziała, skąd patrzeć na swoje miasto!

Całkiem niezłe miejsce do portretów :)

Ostatnią atrakcją Schönbrunn, z której korzystamy, jest Palmiarnia.
To jedna z największych palmiarni w Europie! Sama konstrukcja budynku też jest unikalna i zachwycająca.
Tutaj także trzeba kupić osobny bilet, na szczęście koszt nie jest specjalnie zabójczy :)

































Mieszkaniec Palmiarni.
Zdecydowanie warto tutaj wpaść! Na dodatek my trafiłyśmy akurat na Festiwal Rododendronów, o ile dobrze pamiętam.
Całe drzewa obsypane kwiatami! Feeria barw, piękny zapach, a do tego wiosenne promienie słońca przenikające przez szklaną konstrukcję - to wymarzony plener dla fotografa i uczta dla oczu :)

Szkoda, że marcowe dni są jeszcze tak krótkie. Wychodząc z Palmiarni, trafiamy akurat na zachód Słońca.
Schönbrunn pięknie się prezentuje w mocnym, pomarańczowym świetle.



W tym miejscu, po siedmiu godzinach zwiedzania, kończy się nasza trasa po całym kompleksie pałacowym Schönbrunn.
Teraz tylko króciutki spacer z powrotem do centrum...




Mamy do zagospodarowania całą noc. Włóczymy się więc po:
  • Mariahilfer Strasse - ulicy pełnej luksusowych butików, sieciówkowych sklepów i fast-foodów.
  • Innere Stadt - czyli Śródmieściu, najstarszej dzielnicy Wiednia. To tutaj znajdziemy najbardziej znane zabytki, jak np. Albertinę, Ratusz Wiedeński, Hofburg, wiele muzeów i kościołów różnego wyznania.
  • Cafe Europa - jedna z nielicznych knajp czynnych do wczesnych godzin porannych.
    Niestety, idąc do niej wpisałam złą nazwę ulicy i dzięki temu nadrobiłyśmy jakieś 3 km :p
    Mamo, przepraszam :D
    Od 2:00 do 4:30 wzmacniamy się tutaj kawami i zabijamy czas do odjazdu autobusu.
Nocne spacery po mieście zawsze cieszą oko takimi iluminacjami:

Jedno z muzeów.

Brama wjazdowa do Innere Stadt.

Cesarski pałac Hofburg - aktualnie Austriacka Biblioteka Narodowa.

Ratusz Miejski.

Burgtheater - oryginalnie z 1741 roku!



Wieża Katedry św. Szczepana.
O 6:00 wskakujemy w Polskiego Busa na przystanku Südtirolerplatz.
Pomimo sporej dawki kaw i tak muszę nadrobić zaległy sen:

Jak się wyspać w autobusie, radzi Anna J.
Punktualnie o 13:00 przyjeżdżamy do Krakowa. Koniec podróży :)

Podsumowanie kosztów (na osobę):
  • autobus Kraków-Wiedeń-Kraków - 30 zł (w tym jeden powrotny za symboliczną złotówkę :D)
  • bilet wstępu Schönbrunn - 16,20 / 17,50 €
  • bilet wstępu Glorietta - 3,20 / 3,80 €
  • bilet wstępu Palmiarnia - 6 €
  • knajpki w Wiedniu - ok. 5 €
Sumarycznie nieco ponad 160 zł, czyli bardzo bardzo tanio, tak jak planowałam :)

W Wiedniu jest tak wiele zabytków i atrakcji, że spokojnie można pojechać kilka razy na jednodniówkę i skupiać się na tylko kilku wybranych. Ceny noclegów w mieście są bardzo wysokie, więc dzięki temu oszczędzimy sporo pieniędzy. Polecam miasto, zwłaszcza Krakusom, dojazd autobusem jest bardzo łatwy i przyjemny :)

PS Mamo, przeszłyśmy w ciągu jednego dnia jakieś 30 kilometrów!!! Jestem z Ciebie dumna, że dałaś radę :))

1 komentarz:

  1. To miejsce wygląda naprawdę świetnie. Muszę kiedyś się tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń