środa, 6 września 2017

Mity i mity - Ateny, 25-28.10.2015

Ateny były uwzględnione w naszym greckim planie podróży od samego początku. Mimo to, już po zakupie biletów na Kretę, w ciągu kolejnych kilku dni starałam się znaleźć dla nich jakąkolwiek wyspiarską alternatywę - Santorini, Rodos, Korfu czy nawet Cypr. Żadna oferta nie była jednak atrakcyjna cenowo ani czasowo i w ten sposób wylądowaliśmy w greckiej stolicy aż na 3 dni...


Jak zwykle, już na kilka tygodni przed wyjazdem wsiąkam w internetowe przewodniki, relacje i tematy na forach poświęcone Atenom. Z każdą kolejną otwartą stroną mój entuzjazm drastycznie maleje – niemal wszystkie opinie o tym mieście są negatywne!

"Nudno, brudno, niebezpiecznie na ulicach, jedzenie takie sobie, na każdym kroku gliniane skorupy potłuczonych naczyń, a w ramach atrakcji turystycznej można zobaczyć zgrabne kupki kamieni z czasów starożytnej potęgi."

Po takich recenzjach zrzedła mi mina...

Czas rozprawić się ze wszystkimi mitami!

Oto kilkanaście powodów, dla których zakochałam się w tym mieście.



1. Plaka w wieczornym wydaniu


Historyczna dzielnica pełna kamieniczek, restauracji i tawern, a także kościołów, zaraz u stóp Akropolu.

Pierwszy raz, odkąd podróżuję, udało mi się pogubić w ciasnych uliczkach bohemowej dzielnicy! Nareszcie poczułam ten przyjemny dreszczyk niepewności, co kryje się za kolejnym zakrętem ...


Wieczorem dzielnica tętni życiem, niemal wszystkie stoliki były zajęte przez rozgadanych Greków i wypoczywających turystów.


2. Muzeum Archeologiczne




Rewelacyjne muzeum, nie tylko dla fanów starożytności!
Ogromna ilość eksponatów, podzielona trochę chronologicznie, a trochę tematycznie zapewnia rozrywkę na co najmniej dwie godziny ( a w moim przypadku były to aż trzy godziny).

Jedne z najstarszych eksponatów. Mają dobrze ponad 4000 lat!


Maska Agamemnona - najsłynniejsze dzieło mykeńskich złotników, pochodzi z XV w. p.n.e. 


Ozdoba na głowę.

Zoom na wazę do noszenia wody.
Wizerunek kobiety jako idealnej klepsydry - można pozazdrościć talii.

Domowe bibeloty

Posągowy bóg (ten brązowy z przodu). Zeus lub Posejdon. Piękna rzeźba!

Co za mięśnie, co za proporcje. Idealny.

Jedna z nielicznych rzeźb ruchomego obiektu.
Świetnie wyeksponowane naprężone ścięgna i napięte mięśnie. Dynamika zaklęta w kamiennej bryle, czyste mistrzostwo!

Kolejny bibelot do domu.
Z przodu całkiem zwyczajny, a swoje niezwykłe oblicze ukazuje w lusterku umieszczonym za rzeźbą.

W gabinecie starożytnego ginekologa. Opisy wykonywanych "zabiegów" są przerażające.

Na koniec - jeszcze trochę błyskotek.

Będąc w takich muzeach, nieustannie zachwycam się kunsztem antycznych rzemieślników. Idealna harmonia, dbałość o szczegóły i staranność wykonania wszystkich dzieł jest naprawdę imponująca.
Starożytni mieli to coś w rękach...

3. Greckie kawiarnie


Grecką kawę parzy się niemal identycznie jak turecką - w małym tygielku z dodatkiem cukru, zalewając zimną wodą i doprowadzając do wrzenia.

Przyznaję, że dla mnie jest za słodka i zbyt ziemista. Pozostanę przy zwykłej czarnej kawie.




Ciastko do kawy za to nigdy nie jest za słodkie :) w tej materii Ateny mają czym się pochwalić - przepastne szafy pełne wypieków z ultrasłodkimi kremami, wszystko hojnie posypane wiórkami czekoladowymi czy oblane kolorowymi polewami.



4. Wszechobecne kocie towarzystwo


W tym punkcie chciałam przeprosić Anuszkę i Bartka za wieczne zatrzymywanie się przy każdym kocie, ale po prostu musiałam, MUSIAŁAM je pogłaskać i obfocić. Taki minus podróżowania z miłośniczką zwierząt :) Dziękuję za wyrozumiałość!


Prawdopodobnie cmentarz Kerameikos.

Czekając na wejście na Akropol.

Wylegiwanie się przy Partenonie.

Gdzieś na Place. Och!! (tu mieliśmy dłuższy przystanek)


5. Ateńskie wzgórza - najlepsze punkty widokowe w mieście


Nie jestem fanką górskiego trekingu, ale nigdy nie odmówię wdrapania się na miejskie wzgórza czy wieże. Obserwacja miasta z tej perspektywy jest fascynująca!

Ateńskie wzgórza to prawdziwe perełki tego miasta - zachowały swój antyczny charakter i nadal są dobrym miejscem na odpoczynek wśród zieleni. Oto kilka miejsc, które zdecydowanie warto odwiedzić:
  • wzgórze Filopapusa (Filopapou)
Trafiliśmy tutaj przypadkiem, spacerując po tętniącej życiem dzielnicy Thissio (aktualnie najmodniejsza wśród młodych Ateńczyków).
Na szczyt prowadzi kilka wygodnych ścieżek - przy jednej z nich znajduje się grota, w której więziono Sokratesa (przynajmniej tak mówią legendy).

Akropol  (po prawej) i wzgórze Lycabettus (po lewej)

Najładniejszy widok uzyskacie podczas zachodu słońca, gdy promienie odbijają się w oknach domów i pięknie oświetlają Akropol.


W trakcie organizacji statywu.


Zoom na Akropol.

  • wzgórze Aresa
Starożytne miejsce obrad areopagu, czyli najwyższej rady podejmujących decyzje sądownicze i polityczne w czasach przeddemokratycznych.

Położone tuż przy Akropolu - wieczorem można wybrać się z butelką pysznego wina i dokładnie poprzyglądać się tej świątyni.

A zdjęcie na przekór - widoczek z drugiej strony (to pewnie przez to wino ;)).



  • wzgórze Lycabettus (Licavitos)
Najwyższe ateńskie wzniesienie - 277 m n.p.m. Czuć to w nogach!
Widoki są jednak warte tego wysiłku:

A po lewej zabrakło miejsca na oświetlony Akropol :) Następnym razem mniej wina!

Tip: leniuszki mogą skorzystać z kolejki liniowej, koszt ok. 7 € w obie strony.

  • wzgórze Akropolu

Tak prezentuje się z dołu.

Jedyne, na które wstęp jest płatny, i to niemało - ok. 12 €.
Chyba że masz legitymację studencką, to wchodzisz za darmoszkę, jak ja :)

Jedyne, na którym możesz zobaczyć zabytki, o których czytało się suche i nudne opisy z podręcznika historii.

Jedyne, które naprawdę MUSISZ zobaczyć będąc w Atenach.

Jedyne, które zostało opisane ... tutaj. Starożytne cuda wymagają osobnego wpisu :)

Tymczasem mały GIF - widok stąd na pozostałe wzgórza prezentuje się tak:




6. Plac Syntagma - Parlament i Ogrody Narodowe


Główny i najważniejszy plac w Atenach. To tutaj walczono o uchwalenie konstytucji, tutaj doszło do masakry demonstrantów w 1944 roku, wreszcie tutaj, także współcześnie, organizowane są manifestacje i celebruje się ważne wydarzenia z życia greckiej społeczności.

Budynek Parlamentu, nie jest udostępniony do zwiedzania.

Przy Grobie Nieznanego Żołnierza pełni wartę Straż Prezydencka (podjednostka wojskowa) w tradycyjnych strojach. Zmiana warty następuje co godzinę, a widowisko to przyciąga wielu turystów.

Zwróćcie uwagę na niesłychanie stylowe pompony na butach :)

Plac Syntagma to także najważniejszy węzeł komunikacyjny w mieście - można stąd dojechać bezpośrednio na lotnisko czy do Pireusu.
Och, i macie okazję zobaczyć rzadko spotykany środek transportu w Atenach - tramwaj :) Zlikwidowano je w latach 70', a w roku 2004 ponownie uruchomiono 3 linie tramwajowe.

Męczący hałas uliczny popycha nas w stronę wspaniale zazielenionych Ogrodów Narodowych.To ponad 15 ha zielonych płuc w samym sercu stolicy.

Aleja Królowej Amalii.





Na południowym krańcu stoi piękny neoklasycystyczny budynek Zappeion. Wybudowano go w XIX wieku jako główną halę szermierczą na czas Igrzysk Olimpijskich, aktualnie pełni funkcje centrum wystawowo-koncertowego.






7. Pyszne jedzenie


Kuchnia grecka niestety jest oparta w znacznej mierze na mięsie, dlatego dość trudno było mi znaleźć coś do jedzenia, zwłaszcza w tradycyjnych knajpach. Street food pod tym względem wypadał dużo lepiej, pewnie dlatego, że wybierałam niemal zawsze słodkie przekąski.
  • Loukumades - małe pączki oblane słodkim sosem i podane na ciepło, od razu po przygotowaniu.
    Zęby bolały od tej słodyczy, ale pyszne to było!
Nocni pożeracze loukoumades oblanych białą i mleczną czekoladą
  • Baklava - deser popularny w wielu krajach bałkańskich, Turcji i Grecji. Listki ciasta filo przekładane są zmielonymi orzechami i po upieczeniu polewane miodem lub syropem cukrowym.
    Bardzo słodkie, bardzo zamulające, niesłychanie pyszne! (zwłaszcza domowe)


  • Świeże soki - za maksymalnie 2€ macie pyszny kubek soku ze świeżych pomarańczy wyciskanych na Twoich oczach, i to z pomarańczy porządnie wygrzanych w greckim słońcu, a nie dojrzewanych w kąpielach chemicznych.
    Dla tego smaku każdy powinien się tam wybrać właśnie w październiku, gdy jest sezon na cytrusy.

  • Burek - spotykany przede wszystkim na Bałkanach i w Turcji, rzadziej w Grecji. Robiony także z ciasta filo, najczęściej na słono.
    W wersji wegetariańskiej - zachwycił mnie burek ze szpinakiem, nieraz uratował mi śniadanie!


8. Kolorowe ulice pełne kontrastów


Grecka ulica jest jak kalejdoskop - raz mijasz pięknie utrzymane zielone skwerki z przycupniętymi gdzieś z boku kapliczkami, by zaraz przejść obok ściany wymazanej farbami i sprejami. Niestety, ta druga sytuacja zdarza się dość często i nie jest to "instalacja artystyczna", tylko typowy przejaw wandalizmu ulicznego.
Nie jestem fanką tego stylu, ale muszę przyznać, że dodaje to wiele autentyczności stolicy, która ledwie kilka lat temu przeżyła potężną falę strajków i manifestacji rozwścieczonych Greków na wieść o nowym planie oszczędnościowym na czas kryzysu.

A w pięknym październikowym słońcu wszystko to prezentowało się jeszcze lepiej.














9. Południowy luz


Tutaj postanowiłam wrzucić inne zdjęcia, które jednoznacznie kojarzą mi się z tym wyjazdem i przywołują za każdym razem uśmiech na twarzy :) Enjoy!

Wejście do Muzeum Archeologicznego


Wzgórze Filopapusa

Zaprawdę, powiadam Wam - oto kot.

Z szacunkiem do Pana Hotelu, kolego!

Przejażdżka metrem tuż przy bezcennych starożytnych zabytkach.
Takie właśnie są Ateny.

10. Starożytne skarby


Temat na tyle rozległy, że przeczytasz o nim w kolejnym poście.


11. Wycieczka do Pireusu


Przy okazji udział w paradzie z okazji dnia Ochi - krótką relację przeczytasz tutaj.


Ateny wspominam jako jedno z moich ulubionych miast!
Zrządzeniem losu spędziliśmy w tym mieście 3 dni i teraz stwierdzam, że absolutnie nie żałuję tej drobnej pomyłki dat i na pewno jeszcze tutaj wrócę :)






Podsumowanie kosztów - Ateny (na osobę):
  • lot CHQ-ATH i ATH-WMI - 162 zł
  • wyżywienie i komunikacja miejska - 50 €
  • noclegi (hostel Elikon, pokój 3-osobowy ze wspólną łazienką) - 35 €
Sumarycznie ok. 519 zł, a uwzględniając także wcześniejszy pobyt na Krecie, cała grecka podróż wyniosła mnie ok. 841 zł.Warto wpaść do Aten, mając aktualną legitymację studencką- największe atrakcje zwiedzicie zupełnie za darmo, a zaoszczędzone na biletach pieniądze można przeznaczyć na kolejną pitę, świeży sok, loukoumades, drinka z ouzo lub ... kolejny bilet lotniczy ;)

1 komentarz:

  1. Dziękuję Ci bardzo za ten wpis! Właśnie szukam idealnego pomysłu na zwiedzanie Aten, bo ostatnio skorzystałam z czegoś takiego jak pozyczka online i kupiłam spontanicznie bilety na kilkudniowy pobyt w Atenach z narzeczonym. Ten czas chcielibyśmy spożytkować jak najlepiej!

    OdpowiedzUsuń